Kamienie milowe ukraińskiej kultury: od ikon i fresków po sztukę współczesną w przestrzeni miejskiej

0
26
Rate this post

Nawigacja:

Dlaczego ukraińska kultura to klucz do zrozumienia współczesnej Ukrainy

Ukraińska kultura – od wczesnych ikon i fresków po neonowe murale w Kijowie – jest osobnym językiem, którym Ukraina mówi o swojej historii, traumach i ambicjach. Polityczne granice państwa zmieniały się wielokrotnie, ale ciągiem łączącym różne epoki pozostawały obrazy, pieśni, symbole i miejsca. Kto nauczy się je czytać, zaczyna zupełnie inaczej widzieć dzisiejsze spory o język, pamięć czy sojusze.

Przestrzeń między Wschodem i Zachodem, w której funkcjonowała Ukraina, nie jest abstrakcyjnym hasłem z podręcznika. To realne napięcie, które znajdziesz w architekturze cerkwi (między bizantyjską tradycją a łacińskim barokiem), w malarstwie (między akademickim Petersburgiem a lokalnymi szkołami), a dziś w street arcie (między globalnymi trendami a wyrazistym, politycznym komentarzem). Tożsamość ukraińska budowała się pod presją imperiów, ale równolegle powstawały oryginalne formy sztuki, które nie mieszczą się wygodnie w prostych etykietach „wschodnia” czy „zachodnia”.

Świadomość kluczowych kamieni milowych sztuki ukraińskiej – ikon Rusi Kijowskiej, kozackiego baroku, romantycznej wizji wsi, awangardy międzywojennej, socrealizmu, sztuki Majdanu, aż po murale o wojnie – pozwala:

  • lepiej rozumieć, dlaczego Ukraina tak mocno akcentuje odrębność od Rosji,
  • czytać współczesne symbole (flaga, wyszywanka, tryzub) w ich historycznych kontekstach,
  • świadomie wybierać miasta, muzea i dzielnice, które najwięcej „opowiadają” o danym okresie,
  • mądrzej wspierać artystów, instytucje i inicjatywy, które realnie chronią dziedzictwo kulturowe Ukrainy.

Zamiast patrzeć na Ukrainę wyłącznie przez pryzmat frontu i nagłówków, możesz zobaczyć konkretną mapę miejsc, dzieł i historii: od mozaik Soboru Sofijskiego po polityczne murale na blokach Trojeszczyny w Kijowie. Każda taka decyzja – który kościół odwiedzisz, jaki album kupisz, którego artystę zaobserwujesz lub wesprzesz – wzmacnia Twoje rozumienie kraju znacznie głębiej niż kolejny news.

Jeśli chcesz naprawdę usłyszeć Ukrainę, zacznij od patrzenia: na freski, na hafty, na graffiti pod wiaduktem. Z tych obrazów składa się opowieść, której nie da się streścić w jednym sloganie politycznym.

Korzenie – dawna Ruś, ikony i freski jako fundament wizualny

Ikona jako „okno”, nie zwykły obraz

Początki sztuki ukraińskiej to nie galeryjne płótna, lecz ikony i freski związane z chrystianizacją Rusi Kijowskiej w X wieku. Chrzest przyjęty z Bizancjum przyniósł ze sobą gotowy język wizualny: złote tła, frontalne postaci świętych, rozbudowaną symbolikę gestów i kolorów. Dla współczesnego widza przyzwyczajonego do zachodniego malarstwa renesansowego ikona na pierwszy rzut oka może wydawać się „płaska” i „sztywna”. Tymczasem jej celem nie było realistyczne przedstawienie sceny, lecz stworzenie okna do innej rzeczywistości.

Ikona w tradycji wschodniej nie jest jedynie dziełem sztuki; funkcjonuje jako obecność sacrum. Dlatego nie mówi się, że artysta „namalował” ikonę, lecz że ją „napisał” – używa się podobnego słowa jak w odniesieniu do tekstu. Ten język podkreśla, że ikona jest zapisem objawienia, a nie osobistą interpretacją malarza. Z tego powodu kompozycje są ściśle regulowane kanonem, a kolorystyka i układ postaci wynikają z tradycji teologicznej, nie z fantazji autora.

Obserwując ikonę czy fresk, opłaca się porzucić na chwilę zachodnie kryteria „realizmu” i poszukać klucza wewnętrznego: co symbolizuje dany kolor, dlaczego twarze są spokojne, a perspektywa „odwrotna”? Taki sposób patrzenia sprawia, że ikona zaczyna „mówić” nie tylko do osób wierzących, ale również do tych, którzy traktują ją jako fundament wizualnej kultury Ukrainy.

Dziedzictwo Rusi Kijowskiej: Sobór Sofijski, Ławra Peczerska i inne centra

Najbardziej spektakularnymi przykładami sztuki wczesnej Rusi na terenie dzisiejszej Ukrainy są Sobór Sofijski w Kijowie i Ławra Kijowsko-Peczerska. Wnętrze Sofii Kijowskiej zachowało unikatowe mozaiki i freski z XI wieku. Główna mozaika z wizerunkiem Bogurodzicy Oranty, wznoszącej ręce w geście modlitwy, stała się symbolem duchowej trwałości miasta – w lokalnej tradycji mówi się, że „dopóki Oranta stoi, Kijów nie upadnie”.

Ławra Peczerska, kompleks monastyrów i pieczar, była przez stulecia centrum duchowym i artystycznym. To właśnie tam rozwijała się tradycja miniatury książkowej, rzeźbionych ikonostasów oraz bogato zdobionych naczyń liturgicznych. Wczesne warsztaty ikonopisarskie Kijowa, Czernihowa i Galicji łączyły wzorce bizantyjskie z lokalną wrażliwością – bardziej wydłużonymi postaciami, nieco innym modelem twarzy, specyficzną paletą kolorów.

Inne ośrodki, jak Przemyśl, Lwów czy Wołodymyr, tworzyły własne szkoły ikonopisarskie. Łatwo zauważyć, że ikony z Karpat (np. bojkowskie czy huculskie) są bardziej „ludowe” – prostsze rysy, mocniejsze kolory, czasem elementy stroju ludowego wplatają się w wizerunki świętych. Ten lokalny idiom pokazuje, że nawet w ramach ścisłego kanonu powstawały rozpoznawalne regionalne style, które dziś pomagają datować i lokalizować dzieła.

Jak czytać ikonę: podstawowe zasady dla uważnego widza

Żeby ikona przestała być tylko „ładnym, starym obrazkiem”, wystarczy zapamiętać kilka kluczy interpretacyjnych. Pozwalają one wyciągnąć z krótkiej wizyty w cerkwi lub muzeum znacznie więcej niż tylko ogólne wrażenie.

  • Kolory: złoto oznacza boską światłość i wieczność; błękit – niebo, transcendencję; czerwień – życie i miłość, ale także męczeństwo; zieleń – odnowę i Ducha Świętego. Jeśli zobaczysz złote tło, nie chodzi o „luksus”, lecz o przestrzeń bez czasu.
  • Perspektywa odwrócona: obiekty na pierwszym planie często są przedstawione w nienaturalnej perspektywie, jakby się „otwierały” w stronę widza. Zamiast „wchodzić” w obraz, to obraz „wychodzi” ku Tobie – to wizualne podkreślenie dialogu między niebem a człowiekiem.
  • Gesty i atrybuty: sposób ułożenia dłoni, trzymane przedmioty, nawet układ fałd szat mają znaczenie. Dwa palce wzniesione w geście błogosławieństwa, księga w ręku Chrystusa, krzyż w dłoni męczennika – wszystkie te elementy budują narrację.
  • Inskrypcje: skróty greckie, cerkiewnosłowiańskie lub później ukraińskie wyjaśniają, kogo przedstawia ikona. W muzeach i cerkwiach często znajdziesz tłumaczenie lub podpis – warto poświęcić minutę, by go przeczytać.

Ćwiczenie jest proste: wybierz jedną ikonę (na żywo lub w dobrej reprodukcji), odczytaj opis, a następnie samodzielnie spróbuj „zrekonstruować” opowieść, patrząc na kompozycję, gesty i kolory. Taka uważność sprawia, że kolejne wizyty w świątyniach czy muzeach w Kijowie, Lwowie albo Drohobyczu przestają być anonimowym zwiedzaniem i zamieniają się w dialog z konkretną tradycją.

Bizantyjskie, ruskie, lokalne – jak rozpoznawać wpływy

Rozróżnienie wpływów bizantyjskich, ruskich i lokalnych pomaga zrozumieć, jak ukraińska kultura wykuwała swoją odrębność na przecięciu cywilizacji. W najstarszych mozaikach i freskach (jak w Soborze Sofijskim) forma jest najbardziej zbliżona do wzorców bizantyjskich: monumentalne postaci, bardzo wyważona paleta kolorów, powaga i hieratyczność figur. Z czasem, w ikonach z Galicji czy Wołynia, zaczynają się pojawiać bardziej emocjonalne twarze, delikatniejsze rysy, a także elementy lokalnego pejzażu czy stroju.

Lokalny koloryt najmocniej widać w ikonach karpackich: święci w wyszywanych koszulach, żywe czerwienie i zielenie, uproszczone proporcje. Dla historyków sztuki to cenne źródło wiedzy o dawnych strojach i ornamentach ludowych; dla dzisiejszego turysty – wizualny most między „wysoką” sztuką cerkiewną a współczesnymi koszulami wyszywanymi (wyszywankami) widocznymi na ulicach Lwowa czy Iwano-Frankiwska.

Rozpoznając takie różnice, łatwiej zrozumieć współczesną sztukę ukraińską, która często świadomie cytuje motywy ikon: złote tła, frontalne postaci, „odwróconą perspektywę” pojawiają się w muralach, plakatach protestacyjnych, a nawet projektach tatuaży. Tradycja nie jest tu muzealnym eksponatem, ale żywym słownikiem symboli.

Zespół tańca ludowego wykonuje energetyczny ukraiński taniec w strojach
Źródło: Pexels | Autor: Robert Stokoe

Od Rzeczypospolitej po Kozaczyznę – barok, cerkwie i malarstwo ludowe

Kozacki barok – architektura nowej tożsamości

Między XVII a XVIII wiekiem Ukraina znajduje się w polu wpływów Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Moskwy i Habsburgów. W tym tyglu politycznym rodzi się kozacki barok – styl, który łączy barokowe formy zachodnioeuropejskie z tradycją prawosławną i lokalnym rzemiosłem. To nie jest kopia włoskich wzorców, lecz wyraz rosnących aspiracji elity kozackiej i duchowieństwa, które chce zaznaczyć swoją rangę w przestrzeni sakralnej.

Charakterystyczne cechy kozackiego baroku to falujące fasady, bogata dekoracja sztukatorska, wielokopułowe sylwetki cerkwi i cerkiewek. Przykładem może być przebudowany w barokowej stylistyce Sobór św. Michała Archanioła o Złotych Kopułach w Kijowie (zniszczony w czasach sowieckich, zrekonstruowany po 1991 roku), liczne cerkwie na terenach Naddnieprza, a także świątynie na obszarze dzisiejszej środkowej Ukrainy.

Wnętrza cerkwi kozackiego baroku zyskują monumentalne ikonostasy – wielopiętrowe ściany ikon oddzielające nawę od sanktuarium. Rzeźbione, złocone ramy ikon, dynamiczne ornamenty roślinne, sylwetki aniołów i proroków – wszystko to podkreśla zamożność fundatorów i ich ambicje polityczne. Dla współczesnego widza to ważny ślad procesu, w którym Kozaczyzna z ugrupowania wojskowego przekształca się w warstwę pretendującą do statusu szlachty.

Portrety, malarstwo trumienne i „narodziny elity”

Wraz z barokiem do ukraińskiej sztuki świeckiej na szerszą skalę wchodzą portrety przedstawicieli szlachty, duchowieństwa i zamożnego mieszczaństwa. Portrety hetmanów, kozackich pułkowników, biskupów czy fundatorów świątyń służą nie tylko jako prywatne pamiątki, lecz jako publiczne manifesty statusu. Postaci często trzymają insygnia władzy (buławy, listy królewskie, herby), a w tle widać krajobraz, księgi lub elementy wyposażenia świadczące o wykształceniu i bogactwie.

Szczególnym zjawiskiem są portrety trumienne, przejęte z tradycji polskiej i zachodnioeuropejskiej. Umieszczane na trumnie w czasie pogrzebu, potem wieszane w świątyni, utrwalały wizerunek zmarłego w sposób bardzo sugestywny. Owalny lub wielokątny kształt, mocne światłocienie, indywidualne rysy twarzy – to wszystko kontrastuje z kanoniczną anonimowością twarzy świętych na ikonach. Widać, jak rozwija się nowożytne rozumienie jednostki, osoby z własną historią i zasługami.

Dla współczesnego odbiorcy te portrety są kluczem do zrozumienia, jak kształtowała się ukraińska warstwa przywódcza: między światem Rzeczypospolitej (herby, tytuły, stroje zbliżone do polskich) a tradycją kozacką (żupany, kontusze, elementy uzbrojenia). Gdy dziś pojawia się w sztuce współczesnej wizerunek hetmana w bluzie z kapturem czy mural stylizowany na XVII-wieczny portret, to bez znajomości tego tła łatwo zgubić głębszy sens gry z historią.

Sztuka ludowa: nie „pamiątka”, ale zapis pamięci

Równolegle do barokowej architektury i portretu rozwija się bogata sztuka ludowa. Hafty, wycinanki, malowane skrzynie, ceramiczne naczynia, pisanki, tkaniny – wszystkie te przedmioty powstają nie jako dekoracja do salonów, ale jako część życia codziennego. Wzory i kolory aranżują przestrzeń domu, towarzyszą rytuałom przejścia (narodziny, ślub, pogrzeb), chronią i „opowiadają” historię rodu.

Wzory, które „czyta się” jak tekst

Hafty z Polesia, Podola, Huculszczyzny czy Naddnieprza nie różnią się wyłącznie kolorem. To skomplikowane systemy znaków, które przez wieki pełniły funkcję nieformalnego „pisma” wspólnoty. Gwiazdy, romby, drabinki, stylizowane drzewa – każdy motyw ma swoje znaczenie, a układ wzorów na rękawach, kołnierzu czy brzegu koszuli mówił coś o właścicielu: skąd pochodzi, czy jest panną, żoną, wdową.

Dla współczesnego oka te ornamenty bywają tylko „etnicznym designem”, ale gdy podejść do nich jak do tekstu, nagle cała szafa babci zmienia się w archiwum pamięci. Stąd tak silny powrót wyszywanek w życiu miejskim Ukrainy po 2014 roku i po 2022 roku – to nie modny gadżet, lecz sposób na zakodowanie własnej historii na ciele. Jeśli trafisz do lokalnego muzeum etnograficznego w Kołomyi, Lwowie czy Kijowie, przeznacz dodatkowe pół godziny tylko na porównywanie koszul z różnych regionów: różnice zaczynają „klikać” dopiero po kilku eksponatach.

Podobnie działają pisanki, ceramika z Kosowa czy Opisznia, malowane skrzynie posagowe. Geometryczne pola, spiralne linie, stylizowane ptaki i słońca układają się w powtarzalne formuły, które jednocześnie zdobią i „zaklinają” rzeczywistość – mają chronić, przynosić urodzaj, zapewniać powodzenie. Gdy współczesny grafik z Charkowa przenosi taki wzór na plakat koncertu, a projektantka z Kijowa buduje kolekcję ubrań wokół motywów z jednej, konkretnej wsi, włącza się wielowiekowy obieg znaczeń.

Najprostsze ćwiczenie? Zrób zdjęcie jednej wyszywanki, która naprawdę przykuje wzrok, a potem spróbuj odnaleźć jej region pochodzenia w katalogach online muzeów ukraińskich. Nagle okaże się, że jeden rękaw prowadzi do bardzo konkretnych historii o migracjach, wojnach i codziennych rytuałach.

Ikonostas w chacie i święci „po sąsiedzku”

Sztuka ludowa nie kończy się na tkaninach i naczyniach. W wielu regionach Ukrainy, szczególnie na wsi, domowy kąt święty (pokutnyj kuteł, bożyj kutok) stawał się miniaturowym ikonostasem. Ikony kupowane na jarmarkach, dziedziczone po rodzicach, czasem malowane przez lokalnych twórców, zawieszano nad stołem, dekorowano ręcznikami (rushnyky) z haftem ochronnym.

Te „domowe” ikony często odbiegają od kanonu znanego z miejskich cerkwi: święci mają bardziej miękkie rysy, czasem niemal portretowe, w tle pojawia się znajomy krajobraz, a kolory są żywsze i bardziej zbliżone do naturalnych. To teren, gdzie profesjonalna tradycja ikonopisarska styka się z wyobraźnią chłopską – i właśnie na tym styku rodzi się coś, co dziś wielu kuratorów nazywa twarzą „ukraińskiej naiwnej sztuki religijnej”.

Dla współczesnych artystów i artystek to niewyczerpane źródło inspiracji. Miniaturowy „ikonostas” można dziś zobaczyć na fototapecie w kawiarni w Kijowie albo w formie neonowych konturów świętych na wystawie w galerii. Nawet jeśli nie wchodzisz do cerkwi, rozpoznanie takiego układu w przestrzeni miejskiej pozwala od razu „czytać” więcej z otoczenia.

XIX wiek – romantyzm, narodziny nowoczesnej tożsamości i „Ukrainy wyobrażonej”

Od ludu do narodu: jak romantycy odkrywali Ukrainę

W XIX wieku, podzielona między imperium rosyjskie i austro-węgierskie, Ukraina nie istnieje na mapie politycznej jako osobne państwo. Zaczyna natomiast bardzo intensywnie istnieć w wyobraźni – w literaturze, malarstwie, muzyce. Romantyczni twórcy zbierają pieśni ludowe, opisują obrzędy, idealizują kozacką przeszłość, a jednocześnie szukają języka, który pozwoli nazwać nowoczesną wspólnotę.

W Krzemieńcu, Charkowie, Kijowie czy Lwowie powstają pierwsze towarzystwa naukowe i kulturalne. Zbierają dumy, ballady, legendy, spisują gwary. Dla nich chłopski ślub pod Połtawą albo huculskie wesele w Karpatach to nie „egzotyka”, ale żywe archiwum pamięci. Z tych materiałów wyrasta później zarówno profesjonalna etnografia, jak i nowoczesna sztuka, która świadomie sięga po ludowe motywy, by opowiedzieć coś więcej niż sielankę.

Gdy oglądasz współczesne plakaty protestów z motywami wyszywanek, kozackich sylwetek albo stylizowanych trójzębów (tryzubów) z roślinnych ornamentów, w tle stoi właśnie ta XIX‑wieczna praca: mozolne kolekcjonowanie, rysowanie, opisywanie „zwykłej” kultury codziennej. Dzięki temu dziś te znaki mogą znów krążyć – już jako świadome symbole narodowej godności.

Taras Szewczenko – poeta, malarz, ikona kultury

Tarasa Szewczenkę większość kojarzy jako „wieszcza” i autora „Kobziarza”. Tymczasem był także wykształconym malarzem i grafikiem, uczniem Akademii Sztuk Pięknych w Petersburgu. Jego rysunki i akwarele – pejzaże, sceny rodzajowe, portrety – to nie tylko dodatki do poezji, ale równorzędna opowieść o Ukrainie widzianej oczami człowieka wyrywającego się z pańszczyzny.

Szewczenko szkicuje drewniane cerkwie, wiejskie chaty, ruiny zamków, twarze chłopów. Łączy precyzję akademickiego rysunku z czułością reportera terenowego. Jego obraz Ukrainy nie jest idealizowaną „krainą mlekiem i miodem płynącą”, lecz przestrzenią nierówności, bólu, ale też godności i uporu. To właśnie ten ton – bez patosu, ale z wewnętrzną siłą – będzie wracał w późniejszej sztuce ukraińskiej, od realistów po współczesnych fotografów dokumentujących wojnę.

Nieprzypadkowo po 2014 roku w miastach Ukrainy pojawiła się fala muralów z wizerunkiem Szewczenki. Często nie ma na nich pióra ani księgi – jest skupiona, surowa twarz, czasem zestawiona z motywami street artu czy graffiti. Rozpoznanie w tych realizacjach „naszego” Tarasa, który kiedyś sam chodził z notesem i szkicował zwykłych ludzi, pozwala zobaczyć continuity: od romantycznego „Kobziarza” do współczesnej „Ukrainy z blokowisk”.

Realizm, pejzaż, dokument: malarskie „zdjęcia” Ukrainy

Druga połowa XIX wieku to czas, gdy w Imperium Rosyjskim i Austrii popularność zdobywa realizm. Ukraińscy malarze i malarki, uczący się w Petersburgu, Krakowie, Wiedniu, zaczynają wnosić do sztuki akademickiej „swoje” tematy: step, rzeki, wieś, rytuały, portrety chłopów. Dla nich to nie tylko malowniczy motyw – to deklaracja: ten krajobraz i ci ludzie zasługują na miejsce w wielkiej galerii obok historycznych scen z życia carów i cesarzy.

W twórczości artystów takich jak Mykoła Pymonenko, Sergij Wasilkiwskyj, Oleksandr Murashko pejzaż Ukrainy nabiera niemal dokumentalnej precyzji. Zwróć uwagę, jak często pojawiają się szerokie, niskie horyzonty, chmury nad stepem, złote pola, drogi przecinające przestrzeń. To nie jest przypadek – taki kadr mocno osadza widza w konkretnej geograficznej i mentalnej przestrzeni.

Jeśli dziś oglądasz zdjęcia z frontu w Donbasie czy w okolicach Chersonia, w których cienka linia horyzontu dzieli niebo i wypaloną ziemię, echo tego dziewiętnastowiecznego sposobu widzenia krajobrazu jest wyczuwalne. Artyści współcześni często świadomie się do niego odwołują, zestawiając „klasyczny” widok stepu z obecnością okopów, czołgów czy spalonej techniki wojskowej.

„Ukraina wyobrażona” w oczach innych

Równolegle powstaje też zewnętrzny obraz Ukrainy – tworzony przez polskich, rosyjskich, austriackich i zachodnioeuropejskich artystów, którzy widzą ją jako egzotyczne pogranicze. Kozak w bujnych wąsach, dziewczyna w wieńcu z kwiatów, step, słoneczniki, wesołe tańce – ten zestaw motywów do dziś jest niezwykle żywotny, ale jednocześnie bywa uproszczeniem, które zasłania złożoność doświadczeń mieszkańców.

Zrozumienie różnicy między tym, jak Ukraina wyobrażona była przez „innych”, a tym, jak malowali ją i opisywali sami Ukraińcy, bardzo pomaga przy lekturze współczesnych prac. Gdy streetartowiec z Dniepra maluje dziewczynę w wieńcu, ale z kamizelką kuloodporną i radiostacją na ramieniu, bawi się właśnie tym stereotypem: zestawia kiczowaty folklor z brutalną codziennością wojny.

Dla świadomego widza to zachęta, by przy każdym napotkanym motywie „ludowym” w przestrzeni miasta zadać sobie dwa pytania: czyja to wizja? i po co jest tu użyta? Wtedy nawet zwykły magnes na lodówkę w sklepiku z pamiątkami zaczyna mówić więcej niż tylko „byłem we Lwowie”.

Miasto jako scena: od XIX‑wiecznych bulwarów do współczesnych murali

Już pod koniec XIX wieku ukraińskie miasta zaczynają zmieniać się w pola kulturowych eksperymentów. Na bulwarach Kijowa, Odessy, Lwowa pojawiają się pierwsze monumenty literatów i działaczy, w parkach organizuje się koncerty, a witryny księgarni eksponują książki po ukraińsku, polsku, rosyjsku, niemiecku. Przestrzeń publiczna stopniowo staje się miejscem, w którym toczy się spór o to, kim są mieszkańcy i do jakiej tradycji chcą się odwoływać.

Ten proces będzie miał swój dalszy ciąg w XX wieku – od awangardy lat 20., przez socrealizm, po współczesny street art. Gdy dziś przechodzisz obok wielkoformatowego muralu na ścianie bloku w Kijowie czy Łuczku, warto zobaczyć w nim kolejny rozdział tej samej historii: jak ukraińska kultura, od ikon i fresków po cyfrowe projekcje, wychodzi z murów świątyń i muzeów, by rozmawiać z ludźmi tam, gdzie naprawdę żyją – na ulicy, w metrze, na podwórku.

Przy każdej takiej okazji zatrzymaj się na chwilę, poszukaj śladów dawnych motywów w nowym kontekście i spróbuj nazwać własnymi słowami, co ten obraz robi z przestrzenią. To najprostszy sposób, by z pozycji „turysty” wejść w rolę uważnego uczestnika ukraińskiego życia kulturalnego.

Tradycyjny pokój we Lwowie z ukraińskimi strojami i wystrojem
Źródło: Pexels | Autor: Alexander Zvir

Awangarda początku XX wieku – gdy ikona spotyka kubizm

Od „Słonecznika” do abstrakcji: rewolucja w patrzeniu

Początek XX wieku to moment, gdy ukraińska sztuka włącza najwyższy bieg eksperymentu. Artyści i artystki z Kijowa, Charkowa, Odessy czy Lwowa studiują w Paryżu, Monachium, Moskwie, ale w walizkach mają nie tylko podręczniki akademickie – zabierają też w pamięci wiejskie hafty, ludowe malarstwo ścienne, ikonostasy. To właśnie ta mieszanka sprawia, że ukraińska awangarda jest tak wyrazista.

Najbardziej znane nazwiska – Kazimierz Malewicz, Aleksandra Ekster, Ołeksandra (Aleksandra) Bohomazow, Anatolij Petrycki – często funkcjonują w międzynarodowych podręcznikach jako „rosyjscy” lub „radzieccy” twórcy. Tymczasem ich biografie, język, tematy malarskie są głęboko związane z ukraińskim kontekstem: z małymi miasteczkami, szlakiem kolejowym Kijów–Odessa, z bazarami i kolorowymi jarmarkami.

Gdy patrzysz na abstrakcyjny obraz Malewicza lub geometryczne kompozycje Ekster, spróbuj w nich zobaczyć nie tylko „czysty eksperyment formalny”, ale echo ikon, haftów, pisanek. Kanciasta linia może być śladem zgeometryzowanego krzyża, a intensywne czerwienie i czernie – rozwinięciem palety wiejskiego stroju. To bardzo konkretny klucz, który pozwala „oswoić” awangardę.

„Kijowski kubofuturyzm” i choreografia miasta

Kijów lat 1910–1920 to laboratorium nowoczesności. W kawiarni, w której jeszcze niedawno czytano Szewczenkę, teraz odbywa się wieczór futurystów; obok tradycyjnego teatru dramatycznego – eksperymentalna scena z abstrakcyjną scenografią. Ołeksandra Bohomazow opisuje ruch tramwajów, ludzi i reklam jako „rytm metropolii”, który chce przełożyć na język linii i plam.

To z tej atmosfery wyrasta „kijowski kubofuturyzm” – nurt, w którym miasto jest jak żywy organizm. Ulice stają się szeregiem skośnych osi, domy łamią się w geometryczne bryły, a przechodnie zamieniają się w dynamiczne strzałki. Gdy dziś widzisz w metrze w Kijowie plakat z porozrywanymi, pochylonymi literami i ostrymi kształtami, możesz w nim dostrzec dalekich krewnych tych dawnych eksperymentów.

Podczas spaceru po współczesnym mieście spróbuj patrzeć trochę jak Bohomazow: śledź rytm świateł, powtarzalność balkonów, krzyżujące się linie trolejbusów. To szybkie ćwiczenie uczy, że nawet „zwykłe” blokowisko ma swój układ choreograficzny.

Teatr, scenografia, kostium – awangarda w ruchu

Ukraińska awangarda nie zamyka się w ramach płótna. Teatr, balet, opera stają się poligonem dla nowych form. Aleksandra Ekster projektuje scenografie i kostiumy, które łączą kubistyczne bryły z kolorami ludowych strojów. Aktorzy poruszają się w „żywych rzeźbach”, a scena bardziej przypomina ruchome abstrakcyjne obrazy niż realistyczny salon.

To ważne z perspektywy dzisiejszej kultury wizualnej. Gdy oglądasz współczesne performance’y w przestrzeni miejskiej, tancerzy w geometrycznych strojach pod muralem albo paradę aktywistów w barwnych maskach, tu też można uchwycić kontynuację: ciało jako nośnik obrazu, ulica jako scena. Awangardowe myślenie o scenografii „wychodzi” z teatru i zasiedla miasto.

Następnym razem, gdy miniesz ulicznych performerów lub grupę młodzieży ćwiczącą choreografię pod centrum handlowym, zatrzymaj się na minutę. Zobacz ich jako element większej kompozycji – razem z graffiti na ścianie, neonem sklepu i ruchem przechodniów.

Między utopią a kontrolą – sztuka radzieckiej Ukrainy

Konstuktywizm i „nowy człowiek” na elewacji

Lata 20. XX wieku w radzieckiej Ukrainie to z jednej strony okres brutalnych zmian politycznych, z drugiej – ekstremalnie twórczy czas dla architektury i dizajnu. Kijów, Charków (ówczesna stolica USRR) i Dniepr stają się placami budowy nowoczesnych gmachów w duchu konstruktywizmu: proste bryły, płaskie dachy, duże przeszklenia.

Na fasadach tych budynków pojawiają się płaskorzeźby, mozaiki i napisy, które tworzą rodzaj świeckiego ikonostasu. Zamiast świętych – robotnik, traktorzystka, uczony; zamiast tradycyjnych świętych ksiąg – książka, młot, zębatka. To inny język, ale zasada podobna: elewacja ma opowiadać mieszkańcom, kim są i do jakiej wspólnoty należą.

Dziś wiele z tych budynków nadal funkcjonuje – jako uczelnie, domy kultury czy zwykłe biurowce. Gdy je mijasz, popatrz na detale: ułożenie okien przypominające piony ikonostasu, rytmiczne podziały fasady, stepy i pola zsyntetyzowane w abstrakcyjne pasy. To materialny ślad epoki, która chciała całkowicie zresetować tradycję, a i tak podświadomie korzystała z jej kodów.

Socrealizm – święci w roboczych kombinezonach

Od lat 30. dominującym stylem staje się socrealizm. Oficjalna doktryna wymaga „zrozumiałych” obrazów, heroizacji pracy i partii. Dla historyka sztuki to trudny okres – pełen propagandy – ale dla uważnego widza to także cenne archiwum wizualne. W wielu dziełach, zwłaszcza w mozaikach i malarstwie monumentalnym, echo wcześniejszych wzorców jest widoczne jak na dłoni.

Zastanów się: monumentalna mozaika na elewacji szkoły w małym mieście – pośrodku centralna postać nauczycielki, obok dzieci; nad nimi słońce, poniżej otwarta książka. Układ jest niemal ikonostasem: centrum, figury poboczne, „światło” w miejscu mandorli. Różni się bohater, ale sposób organizacji przestrzeni bywa zadziwiająco podobny.

Oglądając takie realizacje, możesz trenować wzrok: wyłapuj symetrie, hierarchię postaci (kto większy, kto niżej), symboliczne przedmioty. To ten sam warsztat, który przydał się przy odczytywaniu średniowiecznych fresków – tylko dekoracje i kostiumy są inne.

Mozaiki, dworce, sanatoria – turystyka po sztuce codzienności

W czasach radzieckich ogromna część sztuki powstaje nie dla galerii, ale dla dworców kolejowych, szkół, sanatoriów, basenów. Mozaiki i płaskorzeźby zdobią klatki schodowe, fasady, wnętrza stołówek. Długo traktowano je jak „tło”, dziś coraz częściej wchodzą do kanonu jako dzieła sztuki użytkowej wysokiej klasy.

Wyprawa po ukraińskich miastach może być nieformalnym kursem historii. Mozaika z kosmonautami na dworcu autobusowym, sceny z życia górników w przejściu podziemnym, stylizowane zboża i winorośle w foyer domu kultury – to wszystko fragmenty opowieści o tym, jak państwo próbowało formatować wyobraźnię obywateli. Jednocześnie artyści ukrywali w tych formach własną wrażliwość: miękkość linii, subtelne odniesienia do ludowych ornamentów, kolorystykę inspirowaną haftem.

Spróbuj włączyć „tryb łowcy mozaik”: fotografuj je telefonem, porównuj motywy w różnych miastach, szukaj lokalnych wariantów tego samego tematu. Zwykłe dojście z przystanku do pracy zamieni się w mikro-wyprawę po wizualnym archiwum późnego XX wieku.

Tradycyjna ukraińska chata z dachem ze strzechy w słonecznej wsi pod Kijowem
Źródło: Pexels | Autor: Nadin Nandin

Po 1991 roku – odzyskiwanie pamięci i nowa mapa symboli

De-sowietyzacja przestrzeni: między pustką a szansą

Rozpad ZSRR to dla ukraińskich miast gwałtowna zmiana krajobrazu symbolicznego. Pomniki Lenina, Dzierżyńskiego czy bohaterów rewolucji stopniowo znikają z centralnych placów. Zostają po nich puste cokoły, puste ściany po zdjętych tablicach, puste miejsca w świadomości mieszkańców.

Ta pustka jest jednocześnie problemem i ogromną szansą. Artyści, lokalne wspólnoty i władze miejskie zaczynają zadawać pytanie: kogo lub co chcemy tu zobaczyć? Zamiast jednego „ojca narodu” mogą pojawić się pomniki ofiar represji, tablice upamiętniające lokalnych działaczy kultury, murale poświęcone nieznanym bohaterom sąsiedztwa – lekarzom, wolontariuszom, muzykom.

Jako przechodzień możesz w tym procesie aktywnie uczestniczyć: podpisując się pod lokalnymi inicjatywami, zgłaszając pomysły do budżetu obywatelskiego, a choćby prowadząc rozmowy z sąsiadami – czyje historie chcemy codziennie widzieć z okna?.

Pomarańczowa Rewolucja i Euromajdan – sztuka protestu

Rewolucje 2004 i 2013/2014 zamieniają centrum Kijowa w gigantyczną galerię pod chmurką. Plakaty, transparenty, improwizowane rzeźby z opon i kasków, malowane tarcze, pianina oklejone plakatami – wszystko to tworzy nową ikonografię wolności. W ciągu kilku tygodni powstaje tysiące prac, z których wiele trafia później do muzeów, ale jeszcze więcej rozprasza się po prywatnych archiwach i zdjęciach.

Ważne jest nie tylko to, co przedstawiają te obrazy, ale jak powstają. Każdy może narysować plakat, przykleić naklejkę, stworzyć stencil (szablon). Granica między „artystą” a „publicznością” się zaciera. To, co kiedyś było domeną profesjonalnych pracowni, staje się wspólnym językiem ulicy.

Gdy dziś oglądasz zdjęcia z Majdanu albo przechodzisz przez ulice, gdzie wiszą tablice „Bohaterom Niebiańskiej Sotni”, zatrzymaj się na chwilę przy jednym obrazie czy symbolu. Spróbuj go opisać własnymi słowami: co widzisz, co czujesz, jakie inne motywy ukraińskiej kultury ci przypomina? To szybkie ćwiczenie łączy współczesność z głębszą warstwą pamięci.

Nowe pomniki i anty-pomniki

Po 2014 roku intensywnie rozwija się w Ukrainie sztuka upamiętniania z dystansem. Zamiast klasycznych jeźdźców na koniu powstają skromniejsze formy: puste krzesła, symboliczne drzewa, świetlne instalacje. Anty-pomniki nie dominują przestrzeni, lecz zapraszają do dialogu.

Przykładowo prosty głaz z wyrytym imieniem wolontariusza przed szkołą mówi więcej niż monumentalny obelisk. Mural z sylwetkami cywilów zabitych w Buczy, pozbawiony patetycznych gestów, działa mocniej niż tradycyjny „bohater z flagą”. To zmiana optyki: od wielkich narracji do konkretnych ludzi.

Spacerując po ukraińskich miastach, szukaj właśnie tych cichych gestów. Małe tabliczki, zdjęcia w witrynach sklepów, imiona na ławkach w parku – to współczesne „ikony pamięci”, które nie wymagają świątyni, by działać.

Street art i murale – współczesne freski miasta

Od tagów do wielkoformatowych opowieści

Po 2010 roku ukraińskie miasta zalewa fala murali. Projekty powstają zarówno oddolnie (grupy streetartowców malujących w nocy), jak i w ramach oficjalnych festiwali wspieranych przez miasta i instytucje kultury. Ściany bloków, transformatorów, przejścia podziemne zamieniają się w nowe „płótna”.

Na pierwszy rzut oka to po prostu moda. Gdy jednak przyjrzysz się bliżej, zobaczysz, że w murale bardzo często wpisane są motywy z wcześniejszych epok: święci w trampkach, stylizowane ikony, wzory z haftów, cytaty z Szewczenki, przetworzone barokowe ornamenty. Ściana bloku w Charkowie może nagle zamienić się w współczesny ikonostas, gdzie zamiast jednego Chrystusa pojawia się kilka postaci – wolontariusz, paramedyczka, prababcia w chuście – opowiedzianych w quasi-sakralnym układzie.

W praktyce oznacza to, że każda przechadzka po osiedlu może być małą lekcją historii sztuki. Wystarczy, że zatrzymasz się przy jednym murali i spróbujesz odpowiedzieć: skąd znam ten motyw? Z ikony? Z haftu babci? Z plakatu Majdanu?

Tryzub, wieniec, rushnyk – odzyskiwanie symboli

W street arcie szczególnie często wracają trzy znaki: tryzub (trójząb), wieniec z kwiatów, haftowany ręcznik – rushnyk. Kiedyś obecne głównie w kontekście oficjalnym lub religijnym, dziś funkcjonują na murach, naklejkach, tatuażach, projektach ubrań.

Tryzub zyskuje setki wariantów: może być złożony z sylwetek żurawi, z przeplatających się dłoni, z elementów pikselowej grafiki komputerowej. Wieniec, niegdyś symbol dziewczęcej niewinności, staje się znakiem siły – widzimy go na głowach żołnierek, aktywistek, muzyczek. Rushnyk przechodzi z ramy ściany nad stołem na elewację bloku: bordowe i czarne wzory oplatają okna jak rama obrazu.

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

Dlaczego ukraińska kultura jest tak ważna dla zrozumienia współczesnej Ukrainy?

Ukraińska kultura to nie dekoracja do polityki, tylko osobny język, którym kraj opowiada o swojej historii, traumach i aspiracjach. Ikony, freski, pieśni, murale czy wyszywane koszule łączą czasy Rusi Kijowskiej, okres kozacki, ZSRR i dzisiejszą wojnę – pokazują ciągłość, której nie widać w samych granicach państwa.

Gdy nauczysz się czytać te symbole, inaczej patrzysz na spory o język, stosunek do Rosji czy wybór sojuszy. Zamiast abstrakcyjnych haseł dostajesz konkret: miejsca, dzieła, obrazy. Zacznij od jednego miasta czy muzeum i zobacz, jak szybko układa się to w spójną opowieść.

Jakie są najważniejsze etapy rozwoju sztuki ukraińskiej?

W dużym skrócie można wskazać kilka kluczowych kamieni milowych: ikony i freski Rusi Kijowskiej, sztukę cerkiewną i tzw. kozacki barok, romantyczne przedstawienia wsi i kult „ludu”, awangardę międzywojenną, socrealizm radziecki, sztukę związaną z Majdanem oraz współczesny street art i murale o wojnie.

Każdy z tych etapów inaczej odpowiadał na presję imperiów i zmiany granic. Prześledzenie ich krok po kroku pomaga zobaczyć, że ukraińska kultura nie jest „odłamem rosyjskiej”, lecz osobną, konsekwentnie budowaną tradycją. Wybierz jeden okres, który cię ciekawi najbardziej, i poszukaj miast oraz muzeów, które go najlepiej pokazują.

Czym różni się ikona od „zwykłego” obrazu w rozumieniu ukraińskiej tradycji?

W tradycji wschodniej ikona to nie tylko dzieło artysty, ale „okno” do innej rzeczywistości – forma obecności sacrum. Dlatego mówi się, że ikonę się „pisze”, a nie „maluje”. Kompozycje są oparte na kanonie, a nie na indywidualnej fantazji, liczy się teologiczne znaczenie gestów, kolorów i układu postaci.

Dla osoby przyzwyczajonej do zachodniego malarstwa ikony mogą wydawać się „płaskie” i mało realistyczne. Gdy jednak zmienisz perspektywę i zaczniesz pytać: co symbolizuje kolor, dlaczego perspektywa jest „odwrotna”, czemu twarze są tak spokojne – obraz zaczyna mówić zupełnie innym językiem. Wybierz jedną ikonę i spróbuj ją odczytać jak tekst – to świetny trening oka.

Jak czytać ikonę ukraińską – od czego zacząć jako laik?

Na początek trzy proste kroki: zwróć uwagę na kolory (złoto – boskość, błękit – niebo, czerwień – życie i męczeństwo, zieleń – odnowa), na perspektywę (obiekty jakby „wychodzą” do widza) oraz na gesty i atrybuty (dłonie w geście błogosławieństwa, księga, krzyż, naczynia liturgiczne).

Dobrym nawykiem jest też czytanie inskrypcji – nawet jeśli są po grecku czy cerkiewnosłowiańsku, w muzeach zwykle znajdziesz tłumaczenie. Jedna świadomie „przeczytana” ikona da ci więcej niż dziesięć obejrzanych w pośpiechu, więc przy kolejnej wizycie w cerkwi lub galerii zwolnij i skup się na jednym obrazie.

Gdzie na Ukrainie można zobaczyć najważniejsze ikony i freski Rusi Kijowskiej?

Kluczowe miejsca to przede wszystkim Sobór Sofijski w Kijowie z zachowanymi mozaikami i freskami XI wieku (w tym słynną Bogurodzicą Orantą) oraz Ławra Kijowsko-Peczerska – ogromny kompleks monastyrów z dawnymi warsztatami ikonopisarskimi i miniaturą książkową.

Poza Kijowem warto szukać ikon w dawnych ośrodkach jak Czernihów, Lwów, Przemyśl czy rejon Karpat. Ikony bojkowskie i huculskie pokazują bardziej „ludowy” styl – uproszczone proporcje, mocne barwy, święci w elementach lokalnego stroju. Planując podróż, wpisz w wyszukiwarkę „muzeum ikon” + nazwa miasta i zrób z tego osobny punkt programu.

Jak rozpoznać wpływy bizantyjskie, ruskie i lokalne w ukraińskiej sztuce sakralnej?

Najstarsze mozaiki i freski, jak w Soborze Sofijskim, są najbardziej zbliżone do sztuki bizantyjskiej: monumentalne postaci, stonowana paleta, duża powaga i hieratyczny układ figur. W późniejszych ikonach z Galicji czy Wołynia pojawia się więcej emocji w twarzach, delikatniejsze rysy i elementy lokalnego pejzażu.

Silny lokalny idiom widać szczególnie w ikonach karpackich: żywe czerwienie i zielenie, święci w wyszywanych koszulach, charakterystyczne ornamenty. Porównaj kilka ikon z różnych regionów w jednym muzeum – różnice widać gołym okiem, nawet bez specjalistycznej wiedzy.

Jak współczesny street art i murale w Ukrainie nawiązują do tradycji ikon i fresków?

Nowoczesne murale w Kijowie, Lwowie czy Charkowie często korzystają z dawnych motywów – postaci świętych, stylizowanych ornamentów, kolorystyki znanej z ikon. Zamiast ścian świątyń pojawiają się ściany bloków, wiadukty czy budynki szkół, ale idea pozostaje podobna: obraz w przestrzeni publicznej ma komunikować wspólne wartości i pamięć.

W wielu miastach znajdziesz murale odnoszące się do Majdanu, wojny, deportacji czy bohaterów lokalnej historii. To współczesna „księga obrazów”, którą można czytać tak jak kiedyś freski – wystarczy zatrzymać się na chwilę, poszukać symboli i dopytać mieszkańców o kontekst. Zrób sobie prosty cel: podczas spaceru po nowym mieście znajdź choć jeden mural i spróbuj go „przetłumaczyć”.